Wstęp
Od dawna w Internecie toczy się święta wojna Linux kontra Windows. Mnie osobiście nie bawi branie w niej udziału, szczególnie że mam pewną opinie na ten temat, która nie wpisuje się w tok pyskówek wywyższających któryś z tych systemów. Niemniej natłok tego typu słownych potyczek powoduje, że trudniej znaleźć obiektywne informacje i czytelnik zamiast dowiadywać się o danym systemie, jedynie nastawia się emocjonalnie pod naciskiem argumentów z for internetowych, albo opinii znajomych. Na domiar złego osoby biorące udział w takich dyskusjach (zazwyczaj mających formę klasycznego flamewar'u) są niezbyt solidnym źródłem informacji i wypisują kompletne brednie. O ile sama wymiana zdań na jakimkolwiek poziomie merytorycznym nie jest zbytnim problemem, o tyle sam fakt takiej walki na słowa skłania coraz więcej ludzi do eksperymentowania. Sam piszę ten tekst po obserwacjach na swojej uczelni, gdzie wielu znajomych nagle "podjarało" się pingwinem nic o nim w gruncie rzeczy nie wiedząc.
Zanim przejdę do meritum to zaznaczę, że określenie Linux w tym artykule będzie zazwyczaj odnosić się do całe rodziny systemów operacyjnych (a nieraz nawet ogólnie jako przykład systemu UNIXowego, ale dla celów uproszczenia tekstu to pominę). Warto nawet już na wstępie nadmienić, że w gruncie rzeczy nie istnieje taki system operacyjny jak Linux - choć to kwestia dość umowna, najbliższe (moim zdaniem) stwierdzenie to, że Linux sam w sobie jest jedynie jądrem systemu, a pełnym systemem operacyjnym są poszczególne dystrybucje.
Co więcej artykuł ten nie ma na celu wykazanie wyższości, któregokolwiek z systemów, a pokazanie ich odmienności. Na pewno w pewnym stopniu subiektywnie, ale mam nadzieję jak najbardziej rzetelnie. Jeśli chodzi o mnie to jestem w sumie pod względem stażu średniakiem wśród Linuksowców. U siebie jako główny system mam go zainstalowanego od jakichś 5 lat, natomiast styczność z nim mam kilka lat dłużej jako systemem serwerowym, na którym pracowałem. Oznacza to, że w pełni samodzielną pracę z nim zaczynałem w chwili, kiedy jeszcze nie było obecnie panującej "mody na Linuksa" (mniej więcej właśnie się zaczynała) - instalatory były jeszcze w niewielkim stopniu zautomatyzowane, i nie wystarczało zazwyczaj kliknąć "Enter", żeby mieć zainstalowanego pingwina.
Główne różnice
W sieci jest mnóstwo artykułów na temat różnic między tymi systemami. Niestety większość z nich jest pisanych w jakiś zupełnie dla mnie niezrozumiały sposób. Co dziwne publikują je zazwyczaj branżowe czasopisma i aż dziwię się nieraz, że tak dobre pozycje publikują takie bzdury. Na czym polega tutaj błąd? Ano na tym, że zazwyczaj stara się postawić między Linux, a Windows znaki < albo >. O ile można porównywać jakieś poszczególne elementy i aspekty tych systemów, to podstawowa kwestia jest taka, że to zupełnie dwa inne środowiska.
To zupełnie inna bajka
Obecnie zdecydowaną (w przypadku Polski większość statystyk podaje wynik na poziomie grubo ponad 90%) większość rynku komputerów PC stanowią systemy operacyjne Windows (obecnie głównie XP i Vista). Oczywistym jest zatem, że w gdy ktoś zaczyna przygodę z Linuksem, to zazwyczaj jest to osoba będąca użytkownikiem systemów Microsoftu. Oczekuje ona często od Linuksa naśladowania dotychczasowego środowiska pracy. Tutaj nasuwa się pytanie - skoro chce Windowsa, to po co rezygnuje z Windowsa? Linux jest inny - i to pewnie powtórzę nie raz w tym tekście, ale niemal każde zdanie da się skwitować taką pointą.
Trzeba wiedzieć czego się chce od Linuksa. Zazwyczaj nowy użytkownik ma nadzieję, że nie będzie musiał się stykać z linią komend, że te wszystkie ustawienia go nie będą nękać, że żeby coś zainstalować wystarczy kliknąć. Stety-niestety, ale tak nie będzie. Linux oczekuje, że użytkownik wie co robi, jest świadomy swoich czynów i ich konsekwencji, zna podstawy działania swojego komputera. Oferuje w zamian możliwość lepszej konfiguracji, dostosowania do potrzeb, optymalizacji. Dla jednych jest to zbyt skomplikowane, ale gdy ktoś wie jak to zrobić, może dostosować swoje miejsce pracy dokładnie według swoich preferencji co przekłada się wprost na wydajność pracy.
Linux to w końcu wolne oprogramowanie. Jest tworzone przez pasjonatów dla pasjonatów. Dostępność i przejrzystość wszystkiego, każdej linijki kodu. Po co zwykłemu użytkownikowi kod źródłowy? Jeśli ktoś chce wiedzieć jak to działa, albo po prostu potrzebuje takiego rozwiązania to jest to dla niego niewątpliwie atrakcyjne wyjście. Jednak dla przeciętnego użytkownika nie robi to znaczenia. Nawet nie powinien wręcz dotykać kodu źródłowego.
Linux jest darmowy
Sztandarowy argument mający przekonać użytkowników Windowsa do Linuksa to darmowość tego drugiego - argument czysto populistyczny. Jądro Linuksa jest otwarte i darmowe ale to nie znaczy, że nie zapłacimy za naszego pingwina. Tak jak mówiłem na początku rodzajów (dystrybucji, o których będę pisał w dalszej części) tego systemu jest wiele. Wiele jest faktycznie kompletnie darmowych, ale tak na prawdę te najbardziej znaczące są dostępne również w wersjach płatnych. Opłata przeważnie oznacza wsparcie techniczne.
Tutaj chciałbym też obalić nie-wiadomo-skąd mit o licencji GNU/GPL. Ktoś sobie kiedyś ubzdurał, że ta licencja zabrania sprzedawania oprogramowania - kompletna nieprawda! Licencja ta w skrócie rzecz ujmując obliguje do publikowania kodu produktu oraz innych rzeczy stworzonych w oparciu o niego. Można pobierać opłaty za takie oprogramowanie.
Z drugiej strony odpowiedzmy sobie szczerze - kto z nas zakupił tak po prostu Windowsa w sklepie w pudełku? I nie, nie mówię tutaj o piractwie, to wyrzucam poza nawias w ogóle jakiejkolwiek dyskusji. Po prostu - zazwyczaj nie płacimy za Windowsa bezpośrednio. Kupujemy go jako system preinstalowany, jako OEM wraz z podzespołem, albo pozyskujemy w jeszcze inny sposób (na przykład MSDNAA). Ten ostatni oferuje system zupełnie za darmo (dla studentów i pracowników naukowych), a w pozostałych przypadkach - czy ktoś kupując komputer za ponad 2000 PLN przejmuje się, że wliczone jest w to jakieś 300 PLN za Windowsa? Przecież i tak jest to cena okazyjna za zestaw, bo jak nie będziemy chcieli Windowsa to będziemy musieli zapłacić jeszcze więcej kupując podzespoły osobno. Więc kupno komputera z Windowsem jest i tak korzystniejsze niż bez niego (a jednak większość sprzedawanych zestawów desktopowych i laptoów posiada właśnie system z pod znaku okienek).
Linux jest bezpieczny
Drugim w kolejności głównym argumentem jest przeważnie bezpieczeństwo. Trudno oczywiście zaprzeczyć - wszelkie statystyki, informacje i doświadczenie pokazują, że tak jest faktycznie - Windows jest mniej bezpieczny. Tyle, że ponownie - wynika to z odmienności tych dwóch systemów. Po pierwsze z filozofii działania systemów UNIXowych. Złośliwe oprogramowanie musi wykonać szereg czynności aby zaistnieć w systemie. W przypadku Linuksa wiele z tych czynności może się okazać niemożliwe gdy takie robak zostanie uruchomiony przez zwykłego użytkownika - użytkownik w systemach typu UNIX zazwyczaj są tworem dość ograniczonym, aby wykonać operacje dotyczące całego systemu potrzebne są uprawnienia administratora (root'a). To ta sama odmienność, przez którą wiele innych rzeczy jest również problematyczna właśnie przez to, że chociażby instalacja sterowników do sprzętu, konfiguracja urządzeń, sieci, instalacja oprogramowania również wymaga uprawnień administratora.
Poza tym tworzeniem wirusów pod systemy z pingwinem w logo mało kto jest zainteresowany. Główną cechą wirusów jest to, że rozprzestrzeniają się bardzo szybko. Jest to możliwe właśnie dlatego, że większość ludzi korzysta właśnie z Windowsa - jednego i takiego samego. Linux jest o wiele bardziej różnorodny, a poza tym - jest to system niszowy. Po co ktoś miałby tworzyć wirusa, którego celem byłoby oczywiście zainfekowanie jak największej ilości maszyn, skoro jego dostępny cel stanowiłby znikomy procent sieci?
Dystrybucje
Kolejną ważną rzeczą, o której trzeba wiedzieć o Linuksie to właśnie jego dystrybucje, wspominane przeze mnie już przedtem. Linux zarówno jako kernel (jądro systemu), jak i oprogramowanie dla niego udostępnia niezwykle szerokie możliwości modyfikacji i konfiguracji. Jednak tworzenie pełnego systemu za każdym razem byłoby pracą niezwykle mozolną. Na tym polegają dystrybucje - są to gotowe zestawy programów tworzące pełnoprawny system operacyjny. Windows jest jeden. Co prawda dostępny w kilku wersjach, ale Windows XP to nadal Windows XP różniący się co najwyżej asortymentem. W przypadku dystrybucji Linuksa już tak nie jest. Tutaj sama zawartość jest nawet przeważnie taka sama, za to zorganizowana w zupełnie inny sposób. Każda dystrybucja to jakaś odmienna wizja zrealizowana w odmienny sposób. Przez co w większości przypadków w inny sposób instaluje się programy, inaczej konfiguruje się system.
Najważniejsze dystrybucje
Dystrybucje dzielą się przede wszystkim na dwa rodzaje. Społecznościowe i korporacyjne. Społecznościowe to tworzone w pełni niezależnie zazwyczaj składające się w większości z dostępnego już i w pełni wolnego oprogramowania, które jest po prost przystosowane do siebie nawzajem. Z kolei korporacyjne dystrybucje to takie, za którymi stoi jakaś firma - nieraz są to wersje płatne. Te drugie cechuje zazwyczaj znacznie lepsze przystosowanie dla "zwykłych użytkowników" (czyli takich, którzy do tej pory pracowali z systemem Windows - praca z takimi dystrybucjami nie powinna sprawić kłopotu nowym użytkownikom) i - przede wszystkim - wsparcie dla dużej liczby sprzętu normalnie nieobsługiwanego przez standardowo dostępne programy.
Ja muszę od razu zaznaczyć, że nie należę do tych, którzy każdą dystrybucję sprawdzają. Pracowałem z kilkoma, ale nie ze wszystkimi z tej listy:
- Slackware - jedna z najstarszych dystrybucji Linuksa. Dość specyficzna, zorientowana na minimalizm i ze względu na odmienność od innych dystrybucji raczej przeznaczona dla doświadczonych użytkowników. Ważne jest między innymi, żeby wiedzieć, że o zależności (powiązania między programami i bibliotekami) w Slacku musimy się martwić sami.
- Debian - bodajże największa dystrybucja zarówno pod względem dostępnego w niej oprogramowania w formie pakietów jak i wielkości tworzącej ją społeczności. Jest to jednak dystrybucja bardzo silnie nastawiona na wolne oprogramowanie i raczej niechętnie nastawiona do oprogramowania własnościowego, więc z wieloma rzeczami początkujący użytkownicy mogą mieć program (szczególnie jeśli chodzi o nietypowy sprzęt). Ja korzystam z Debiana od ładnych kilku lat i jestem bardzo zadowolony, niemniej trzeba się umieć nim posługiwać.
- Gentoo - kolejna ciekawa dystrybucja jednak tak jak poprzednie przeznaczona raczej dla użytkowników, którzy będą potrafili ją obsłużyć. Jest nastawiona na wysoką konfigurowalność i optymalizację, niemniej dość specyficzna.
- Mandriva - (przedtem Mandrake), tworzona przez firmę o takiej samej nazwie. Firma ta bardzo dobrze dopracowuje każde wydanie systemu, który wspiera dużą ilość sprzętu nawet nie obsługiwanego normalnie przez inne dystrybucje. Bardzo dobra dla początkujących użytkowników (jak większość korporacyjnych Linuksów). Był to mój pierwszy Linux na desktopie i byłem bardzo zadowolony, dopóki nie zachciałem czegoś mniej ścisłego - dystrybucje tego typu są niezwykle zintegrowane (co oczywiście jest plusem dla nowych użytkowników).
- Red Hat / Fedora - są to dystrybucje rozwijane przez firmę Red Hat. Pierwsza z nich (właściwie Red Hat Enterprise Linux) to płatna dystrybucja przeznaczona głównie na serwery i firmowe stacje robocze, druga to darmowa wersja bazująca na tej pierwszej przeznaczona do zastosowań desktopowych. To obok Slackware'a jedna z najstarszych dystrybucji, ceniona za stabilność i wydajność, stosowana na wielu serwerach. Większość serwerów, którymi zarządzałem była postawiona właśnie na bazie Red Hat Enterprise Linux, z kolei Fedorę używałem przez krótki okres testowy w domu i mogę jedynie potwierdzić powszechną opinię, że nadaję się bardzo dobrze dla zwykłego "śmiertelnika" nieobeznanego z Linuksami.
- Open SuSE - to z kolei dystrybucja rozwijana (obecnie) przez firmę Novell, również bardzo łatwa w obsłudze.
Pierwsze trzy to dystrybucje społecznościowe (aczkolwiek Slackware jest przypadkiem jeszcze bardziej indywidualnym). Następne trzy to dystrybucje korporacyjne. Jak nie trudno zauważyć dla początkujących użytkowników lepsze są dystrybucje, za którymi stoją jakieś firmy (często są to wersje płatne) - jest to podyktowane prostymi regułami rynku, a przede wszystkim walką o klienta.
Jest to oczywiście spis jedynie najpopularniejszych dystrybucji. Wszystkich nie sposób wymienić, jest ich całe mnóstwo.
Ubuntu
W zestawieniu powyżej zabrakło bardzo popularnej obecnie dystrybucji Ubuntu. Nie bez przyczyny. Jest ona bardzo popularna szczególnie ze względu na liczne kampanie, które prowadziła firma ją tworząca. Samo Ubuntu to pomieszanie z poplątaniem. Jest to z jeden strony dystrybucja korporacyjna - sponsoruje ją firma Canonical, niemniej ma wielką społeczność użytkowników. Co z tym jest nie tak? Ubuntu jest popularne przez wciskanie się ludziom na siłę. Na dodatek promuje nieraz dziwne trendy i sposoby rozwiązywania problemów przez co tworzy kolejne niepotrzebne nieporozumienia.
Ja używanie Ubuntu odradzam, potrafi nauczyć wielu złych nawyków, nie oferuje wcale niczego ponad to, co jest w pozostałych dystrybucjach, a promuje negatywny trend "mody na Linuksa" (to właśnie odkąd ta dystrybucja stała się tak popularna nasiliły się wszelkie kłótnie w sieci prowadzone głównie przez jej niedoświadczonych użytkowników). Niemniej w tym przypadku jest to moja bardzo subiektywna opinia
.
Kontrola systemu
W czym leży siła Linuksa? Przede wszystkim w szerokim spektrum możliwości konfiguracji jakie oferuje. Przy instalacji wielu elementów systemu trzeba podawać jakieś dziwne dane, konfigurować zawiłe opcje. Wiele osób narzeka a to, że w Windowsie sterowniki instaluje się przez kliknięcie "Next", a to, że trzeba dziwne biblioteki (co to w ogóle jest?) szukać, a to, że czasem trzeba coś skompilować (co to znaczy?). Niewątpliwie to utrudnia użytkowanie, ale właśnie w tym cała rzecz - dla użytkowników Linuksa to nie jest problem i w życiu z tego nie zrezygnujemy. Te wszystkie opcje, możliwości, wybory, konfiguracje dają nam pełną kontrolę i możliwość optymalizacji całego naszego systemu dla naszych indywidualnych potrzeb i zachcianek. Początkujący użytkownik będzie miał z tym problem i pewnie pomyśli, że to strata czasu, ale tak nie jest, bo przeciętny użytkownik, który ma już jakieś doświadczenie po prostu wie jak coś zrobić i nie zajmuje mu to długo czasu, a efekty przekładają się na szybkość i wygodę obsługi komputera. Jeżeli odpowiada wam Windows, to po co rezygnować z niego?
Wiersz poleceń
Najsilniejszą bronią Linuksa jest jego konsola. Wiele osób narzeka, że to największa trudność - trzeba uczyć się poleceń, potrafić obsłużyć powłokę, jakieś dziwne krzaczki… Więc po raz kolejny - skoro nie chcecie mieć do czynienia z czarnym ekranem, to nie narzekajcie na system Windows. W Linuksie prędzej czy później większość użytkowników zetnie się z jego linią komend. Bo jak ktoś potrafi ją obsłużyć, to jest to najwygodniejsze narzędzie. To właśnie ono daje nam łatwość szybkiej modyfikacji ustawień. Wynika to przede wszystkim ze specyfiki całej informatycznej rzeczywistości - dane dotyczące całego systemu są przechowywane w plikach, jako ciągi znaków. Za pomocą graficznych interfejsów ciężko się zarządza takimi ustawieniami jeśli chcemy je skonfigurować w jakiś specyficzny dla nas sposób - o wiele łatwiej jest na przykład usunąć linijkę tekstu. Trzeba oczywiście wiedzieć jaką i gdzie, ale jeśli już się za to bierzemy, to Linux zakłada, że to wiemy.
Linia komend nie jest czymś strasznym - to właśnie jest podstawa w użytkowaniu Linuksa na dłuższą metę. Większość graficznych programów służących do zarządzania systemem w Linuksie jest w gruncie rzeczy nakładką na swoje odpowiedniki z linii komend. Na tym polega specyfika Linuksa i jeśli komuś to nie odpowiada, to nie znaczy, że jest to gorsze - to po prostu kwintesencja "inności" tego systemu i jeśli komuś takie podejście nie pasuje, to odpowiedź jest prosta - Linux nie jest dla niego.
Moje zdanie
Linux nie jest ani gorszy, ani lepszy od Windowsa - jest po prostu inny. Większość problemów z jego użytkowaniem leży w przyzwyczajeniu użytkowników do tego drugiego. Gdyby proporcje na rynku systemów operacyjnych były inne, to i problemy rodziły się po tej drugiej stronie. Przeważnie kiedy ktoś chce spróbować Linuksa to ściąga jakikolwiek obraz płyty, nagrywa go, uruchamia i nagle zaczyna narzekać, że to takie trudne, że skąd on ma to wiedzieć, co to w ogóle jest jakiś SWAP, skąd on ma wiedzieć czy system plików ext3 będzie odpowiedni, czy on naprawdę potrzebuje bootloader'a i tak dalej.
Taka tendencja dotyczy zresztą wielu dziedzin, nie tylko Linuksa - ludzie najpierw rzucają się bez żadnej wiedzy na dany temat, a potem narzekają, że coś jest trudne, że czegoś nie potrafią i to na pewno jest wina twórców na przykład Linuksa. Nie wiem dlaczego, ale ludzie mają dziwne przeświadczenie, że cały świat jest dla nich (bezstresowe wychowanie?). Zanim zainstaluje się Linuksa trzeba naprawdę wiedzieć czego się chce i być przygotowanym na to, co nasz spotka - możliwość konfiguracji systemu na dużo bardziej szczegółowym poziomie, niż to ma miejsce w przypadku Windowsa.
Linux nie jest dla kowalskiego
Na koniec trochę subiektywnej konkluzji. Moim zdaniem Linux nie jest przeznaczony dla przeciętnego zjadacza chleba - przeciętny zjadacz chleba nie potrzebuje nic innego niż Windows. Niemniej nie dlatego, że Linuksa nie chce - jemu jest po prostu obojętne, a Linux jest na tyle odmienny, że niewątpliwie będzie miał problemy z jego użytkowaniem. Jeśli już koniecznie chce spróbować, to powinien skorzystać z dystrybucji, za którą stoi wparcie jakiejś firmy, szczególnie polecam Mandrivę, jednak to ze względu na moje doświadczenie, na pewno równie dobrze można zacząć od Fedory lub Open SuSE. Dystrybucje te mają znacznie lepsze wsparcie dla szerokiej gamy sprzętu i są naprawdę dobrze przygotowane nawet dla mało doświadczonego użytkownika. Niemniej wciąż jest to Linux, więc trzeba się po prostu zastanowić - czy naprawdę tego się chce.
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.