PlusGSM MultIinfo zaprasza

Wczoraj byłem, trochę na wkręta ;) dzięki temu, że od ojca z firmy nie mogła być jedna osoba, na spotkaniu organizowanym przez Plus GSM w Hotelu Silver w Szczecinie. W hotelu tym znajduje się najnowocześniejszy, największy i naj-w-ogóle (przynajmniej według właścicieli, ale no nie ma co ukrywać, że jest świetny, chociaż jak się przekonacie mogę być mało obiektywny :P) tor kartingowy w Polsce i jeden z naj-i-tak-dalej w Europie. Spotkanie samo w sobie było przede wszystkim zabawą właśnie w formie wyścigów kartingowych, jednak ponieważ byli tam najwięksi klienci biznesowi z regionu, nie mogło zabraknąć prezentacji najnowszych usług. Konkretnie zaprezentowano (dość pobieżnie, gdyż nie powiedziano praktycznie nic poza tym, co można znaleźć w ogólnodostępnych źródłach, a szkoda) platformę MultiInfo. Rozwiązanie jest niezwykle interesujące i mimo, że obecne na rynku już od jakiegoś czasu, to niewiele o nim słyszałem. Postaram się nim trochę zainteresować, gdyż zastosowanie dla niego jest na pewno olbrzymie, jednak dziś nie o tym, bo głównym elementem spotkania był, jak już wspomniałem, karting.

Pierwsze jazdy

Nigdy w życiu się w to nie bawiłem. Byłem pierwszy raz w życiu na torze kartingowym (takim z prawdziwego wrażenia), pierwszy raz w życiu jeździłem gokartem, w sumie jestem nawet niedawno (luty) upieczonym kierowcą, więc pewnie tym bardziej moje spostrzeżenia będą mogły zobrazować coś takim żółtodziobą jak ja. Sam tor jest na prawdę świetny. Nawierzchnia płaska jak tafla lodu, mimo iż na pierwszy rzut oka nie wydaje się zbyt ogromny, to jednak nie ma wątpliwości, że jest na prawdę spory (nawet nie tylko jak na tor kartingowy) - trasa ma ponad pół kilometra, ważne tez, że nie jest to jakiś zwykły "ślimak", czy dwie proste na krzyż - kształt toru jest bardzo zróżnicowany, więc na prawdę fajnie się jeździ. Warto też zaznaczyć, że na wysokim poziomie stoi też bezpieczeństwo - zarówno od strony infrastruktury (amortyzujące barierki ochronne, zabezpieczenia samego bolidu) jak i od strony obsługi (wszystkie pojazdy mogą być sterowanie zdalnie na przykład w celu ograniczenia maksymalnej mocy dla co bardziej wyrywnych). To ważne szczególnie, że jazda takim śmigaczem wcale nie jest taka łatwa.

No właśnie - jazda. Samo ruszenie i przejechanie trasy pewnie nie jest problematyczne, ale przecież nie o to w tym chodzi. Jazda wcale nie jest taka łatwa jak się może wydawać patrząc z boku - to nie są zabawkowe samochodziki z wesołego miasteczka. Nie wiem jaka jest maksymalna prędkość tych pojazdów, ale średnia prędkość na torze to ponad 50 km/h, biorąc pod uwagę, że większa część toru to kręte zawijasy i jest tylko łuk start-meta na którym można się dobrze rozpędzić, to sądzę, że osiągane tam prędkości oscylują na poziomie 80 km/h - tyle jeździ się normalnym samochodem! A mówię to na podstawie swoich czasów - w konkursie na czas zająłem miejsce w drugiej dziesiątce na 30 osób biorących udział, a najszybsi byli ode mnie o kilka sekund szybsi! Nie, to nie są samochodziki z wesołego miasteczka.

Prędkość nie jest tutaj jedynym odczuwalnym czynnikiem. Bolid prowadzi się na prawdę ciężko. Nie "trudno" - "ciężko". Na początku nie wierzyłem, kiedy dwie młode panie siedzące przy naszym stoliku zaczęły opowiadać, jak się łapy trzęsą po wyjściu, ale już po pierwszej przejażdżce wszyscy zrozumieli, że to nie żarty - na prawdę śmiesznie było patrzeć jak się wszystkim ręce dygocą, gdy chcą sobie nalać trochę soku (o czymś mocniejszym nie było mowy do czasu ukończenia jazd - na tor nie prześlizgnie się nikt pod wpływem alkoholu, ale już pisałem jakie panują warunki i jazda pod wpływem była by z pewnością niebezpieczna), mniej wesoło było gdy chciało się samemu czegoś napić. Jednak idzie się do tego przyzwyczaić, co niestety też nie jest zbyt wesołe w skutkach - nie próbujcie się potem przesiadać do swojego wozu, którym tam przyjechaliście. Najlepiej w ogóle nie jedźcie tam samochodem. Nie, to nie jest żart, chociaż, gdy ja to słyszałem też na początku nie chciałem wierzyć. Ale już parę godzin później życie skorygowało moje osądy - nie pojechaliśmy za daleko od hotelu, trzeba było szybko zjechać na jakiś parking i odczekać aż się ręce odzwyczają (a i tak nie prowadziłem ja-świeżo-upieczony, lecz mój ojciec, który jest doświadczonym kierowcą). Jazda gokartem na prawdę jest ciężka, sesje na torze trwały po 10 minut, ale gwarantuję, że nie da rady dużo dłużej. Co prawda dopiero po jakichś 6-7 minutach zaczynałem się wczuwać i w miarę optymalnie przejeżdżać kolejne kółka, ale już po kilku takich kółkach jest się wyczerpanym. Zawroty głowy, mdłości, zdrętwiałe ręce, brak koncentracji - to powszechne odczucia (ale nie ma co się zniechęcać, zabawa jest na prawdę przednia). Do tego wszystkiego dochodzą oczywiście przeciążenia, które na prawdę są odczuwalne, szczególnie jeśli ktoś hamuje z wspomnianych 80 km/h prawie do zera robiąc przy tym zakręt o mniej więcej 180 stopni. Może się wydawać, że to nie takie trudne, ale zapewniam, że w tym momencie będziecie się zastanawiać, czy jeszcze siedzicie na miejscu w bolidzie, czy jesteście już obok.

Innym ciekawym efektem, jaki jest odczuwalny to nagrzewanie się ogumienia. Kiedy słucha się o tym wszystkim przy okazji relacji z wyścigu formuły 1 na Polsacie nieraz brzmi to jak podkolorowany scenariusz science-fiction, ale nawet w takich malutkich kartach jest to bardzo odczuwalne - po dwóch-trzech okrążeniach opony zdają się niemal przyklejać do toru i prędkości, szczególnie na zakrętach są dużo wyższe. Szczerze mówiąc oglądając w niedzielę wyścig w GP Turcji będę na wszystko patrzył na pewno dużo inaczej :P. Jeździłem w sumie zabawką (potężną, ale wciąż raczej zabawką, niż bolidem wyścigowym), z prędkością 80 km/h i ciężko tak na prawdę się znosi 3x10 minut takiej jazdy (jedna sesja trwa dziesięć minut). Już nigdy nie spojrzę tak samo na kierowcę w bolidzie pędzącym ponad 300 km/h po półtoragodzinnym wyścigu ;).

Droga ta zabawa

No właśnie - fajnie się jeździło, bo było na koszt Polkomtela. Ile to kosztuje? Nie wiem, jakie są przeciętne ceny - na tym torze konkretnie 10 minut jazdy kosztuje 30 PLN i jest to cena promocyjna ważna do końca sierpnia bodajże. Na pewno nie jest to tania zabawa, szczególnie jeśli chce się przyjść ze znajomymi/rodziną i pojeździć jednak więcej niż taką jedną sesję. Z drugiej strony jak już wspomniałem trzy do czterech takich sesji pod rząd w zupełności wystarcza. Biorąc pod uwagę, że dobrze jest sobie zrobić przerwę, coś wypić (zjeść niekoniecznie ;)) - wychodzi około 100 PLN na osobę, co zapewnia nam zabawę na około godzinę. Nadal jest to cena niewątpliwie wysoka jak na godzinę rozrywki, ale na pewno przelicznik jest bardziej wymierny niż suche 30 PLN/10 minut. Niemniej można na prawdę świetnie się bawić, więc jeśli mamy czasem zbędną stówkę, to warto - ja gorąco polecam.

Tagi: , , , , .

Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.